piątek, 17 lutego 2017

Podkarpacki Beskid Niski

To już tradycja - zimą udajemy się ze Sławkiem Rogowskim udajemy się na obrzeża skądinąd nudno jednolitej kulturowo Polski i staramy się uchwycić w obiektywie drewnianą architekturę cerkiewną. W zeszłym roku odwiedziliśmy małopolską część Beskidu Niskiego, a we wcześniejszych latach Bieszczady i Pogórze Przemyskie oraz Roztocze Południowe.

W tym roku padło na część Beskidu Niskiego położoną na terenie województwa podkarpackiego, choć zahaczyliśmy też o Pogórze Dynowskie i - formalnie rzecz biorąc - o Bieszczady. Nowością było też przekroczenie granicy - udaliśmy się na jeden dzień na słowacką stronę gór.

Rozczarowaniem był brak możliwości zwiedzania i fotografowania wnętrz. W małopolskiej części Beskidu Niskiego funkcjonuje program unijny, dzięki któremu lokalni mieszkańcy trudnią się przewodnictwem i otwierają cerkiew na życzenie. W części podkarpackiej tylko w Radoszycach znaleźliśmy telefon do przewodniczki, która jednak odpowiedziała, że ,,dzisiaj nie ma takiej możliwości''. Na Słowacji można też było dzwonić, co z tego, skoro we wszystkich cerkwiach był wyraźny zakaz fotografowania. Szkoda, bo na pewno fotografie wnętrz urozmaiciłyby ten zestaw.